Muszę przyznać, że okładka trochę tłumaczy tych wszystkich mężczyzn skorych pomóc kobiecie po wypadku rowerowym:P Taka była taktyka dziewczyny. No ale rowerowa dziwka? Kto by pomyślał! Nawet gdybym sterczała godzinami na ulicy, bez owijania w bawełnę zajmując się prostytucją, nie wpadłabym na taki pomysł. Nieźle opracowany plan działania. Powiedziałabym o niej: sprytna, leniwa dziwka, a w dodatku materialistka jakich mało. Pierwsze rozdziały są zabawne. Adios muchachos przedstawiało się jak przyjemna lekka książeczka, jednakże autor przewidział punkt zwrotny: kilka wydarzeń, których przyznam się bez bicia, nie spodziewałam się. Zakończona niby happy-endem, ale po jej przeczytaniu nie czułam się lekko. Chcecie wiedzieć dlaczego? Sięgnijcie po książkę! Warto przeczytać.
ps w moim otoczeniu powinno zaprzestać się używać słowa "materialistka", mi od razu kojarzy się z dziwką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz