poniedziałek, 23 grudnia 2013

Tatuaże


TATUAŻE

Tatuaż to dowolny znak graficzny na ciele, powstały w wyniku trwałego wszczepienia, za pomocą specjalnej igły, barwnika pod skórę. Ma służyć głównie ozdobie naszego ciała, czasami jest naszym wspomnieniem, marzeniem czy też udręką.
Bardzo wiele osób tatuowanie uważa za działanie o negatywnym znaczeniu. Naszym rodzicom kojarzy się głównie z kryminalistami, a dziadkom nowoczesne sposoby dziarania się są zupełnie obce. Czasy igły i nitki dawno przeminęły, a żeby być kryminalistą niekoniecznie trzeba posiadać jakiś wzór na ciele.  Ilu ludzi, tyle opinii.
Sama posiadam dwa tatuaże i planuję trzeci. Zastanawiam się jedynie, gdzie jest ta niewidzialna granica przyzwoitości i rozsądku? Czy wytatuowanie całego ciała to już uzależnienie? Czy ból towarzyszący przy powstawaniu znaku, powszechnie uważany za rytuał, akceptowalny i święty, można nazwać chorobą? Czy 18 lat, to wystarczający wiek by być na tyle dojrzałym, aby podjąć decyzję która będzie wlekła się za nami jak komornik za długami?

Widziałam w wiadomościach kolesia, który wydziarał sobie na czole napis: „jebać sąd”.  Teraz strasznie żałuje i sąd więzienny postanowił mu sfinansować usunięcie niebywale widocznej głupoty, po to, aby chłopak po wyjściu z więzienia mógł rozpocząć normalne życie i znaleźć pracę. Jednakże, czy osoba zdolna do tak nikczemnego czynu jest wstanie się zrehabilitować? Myślę, że ten ptasi móżdżek cudownym sposobem nie nabierze oleju w głowie.
Widziałam też dziewczynę, która chciała wzbogacić swoje ciało maksymą „lepiej żyć kródko ale intensywnie”. Zapewne żyje intensywnie, ale nie ma to nic wspólnego z intensywnym rozwojem. Czy podjęcie tak poważnej decyzji jak tatuaż nie powinno być przemyślane, a przynajmniej sprawdzone za pomocą choćby słownika ortograficznego?
Widziałam również dziewczynę, co spełniła swoje marzenia i jej gwiazdy z nieba spadły dosłownie na policzek. Ta pani, tatuując sobie twarz owym wzorem może zatrudni się na sezon świąteczny jako bombka choinkowa.

Z drugiej strony, widziałam gościa wydziaranego od barków po nadgarstki. Jest lekarzem. Zapewne uratował niejedno życie. Czy możemy go oceniać, dyskryminować i potępiać?
Znam dziewczynę, która lubi tatuaże, jednakże niczym nie przypomina kryminalistki, wręcz przeciwnie, jest wrażliwa, czuła i sympatyczna.
Widziałam dwie dziewczyny na rozmowie kwalifikacyjnej. Jedna była ładna i głupia – istny stereotyp blondynki. Druga była wydziarana, ale i mądra. Czy jej tatuaże mogą kwestionować wydajność jej pracy?

Jest takie powiedzenie: nie szata zdobi człowieka, wielu potakuje, „owszem, tak”,  ale wciąż jak cię widzą, tak cię piszą.
Pozwólmy sobie czasem na odrobinę empatii poznawczej. Pomimo uprzedzeń, dajmy szansę drugiemu człowiekowi. Może pod skorupą tatuażu, kryje się wspaniałe wnętrze.  

 Roxana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz