TATUAŻE
Tatuaż
to dowolny znak graficzny na ciele, powstały w wyniku trwałego wszczepienia, za
pomocą specjalnej igły, barwnika pod skórę. Ma służyć głównie ozdobie naszego
ciała, czasami jest naszym wspomnieniem, marzeniem czy też udręką.
Bardzo
wiele osób tatuowanie uważa za działanie o negatywnym znaczeniu. Naszym
rodzicom kojarzy się głównie z kryminalistami, a dziadkom nowoczesne sposoby
dziarania się są zupełnie obce. Czasy igły i nitki dawno przeminęły, a żeby być
kryminalistą niekoniecznie trzeba posiadać jakiś wzór na ciele. Ilu ludzi, tyle opinii.
Sama
posiadam dwa tatuaże i planuję trzeci. Zastanawiam się jedynie, gdzie jest ta
niewidzialna granica przyzwoitości i rozsądku? Czy wytatuowanie całego ciała to
już uzależnienie? Czy ból towarzyszący przy powstawaniu znaku, powszechnie
uważany za rytuał, akceptowalny i święty, można nazwać chorobą? Czy 18 lat, to
wystarczający wiek by być na tyle dojrzałym, aby podjąć decyzję która będzie
wlekła się za nami jak komornik za długami?
Widziałam
w wiadomościach kolesia, który wydziarał sobie na czole napis: „jebać
sąd”. Teraz strasznie żałuje i sąd
więzienny postanowił mu sfinansować usunięcie niebywale widocznej głupoty, po
to, aby chłopak po wyjściu z więzienia mógł rozpocząć normalne życie i znaleźć
pracę. Jednakże, czy osoba zdolna do tak nikczemnego czynu jest wstanie się
zrehabilitować? Myślę, że ten ptasi móżdżek cudownym sposobem nie nabierze
oleju w głowie.
Widziałam
też dziewczynę, która chciała wzbogacić swoje ciało maksymą „lepiej żyć kródko
ale intensywnie”. Zapewne żyje intensywnie, ale nie ma to nic wspólnego z
intensywnym rozwojem. Czy podjęcie tak poważnej decyzji jak tatuaż nie powinno
być przemyślane, a przynajmniej sprawdzone za pomocą choćby słownika
ortograficznego?
Widziałam
również dziewczynę, co spełniła swoje marzenia i jej gwiazdy z nieba spadły
dosłownie na policzek. Ta pani, tatuując sobie twarz owym wzorem może zatrudni
się na sezon świąteczny jako bombka choinkowa.
Z
drugiej strony, widziałam gościa wydziaranego od barków po nadgarstki. Jest
lekarzem. Zapewne uratował niejedno życie. Czy możemy go oceniać,
dyskryminować i potępiać?
Znam
dziewczynę, która lubi tatuaże, jednakże niczym nie przypomina kryminalistki,
wręcz przeciwnie, jest wrażliwa, czuła i sympatyczna.
Widziałam
dwie dziewczyny na rozmowie kwalifikacyjnej. Jedna była ładna i głupia – istny stereotyp
blondynki. Druga była wydziarana, ale i mądra. Czy jej tatuaże mogą kwestionować
wydajność jej pracy?
Jest
takie powiedzenie: nie szata zdobi człowieka, wielu potakuje, „owszem, tak”, ale wciąż jak cię widzą, tak cię piszą.
Pozwólmy
sobie czasem na odrobinę empatii poznawczej. Pomimo uprzedzeń, dajmy szansę
drugiemu człowiekowi. Może pod skorupą tatuażu, kryje się wspaniałe
wnętrze.
Roxana
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz