O ile pierwszy tom ukazywał perwersyjne bzykanko w ramach dobrego smaku, o tyle drugi był niesmaczny. Do trzeciego nie dotarłam. Jeżeli ktoś mi powie, że 50 twarzy Greya to kontrowersyjna książka, to niech przeczyta sobie Osiemdziesiąt dni niebieskich. Uzależnienie od seksu to poważny problem. Książka uwidacznia również do czego prowadzi brak rozmów z partnerem, seks bez trzymanki i zerowa kontrola.
Pomimo drastycznych scen, książką jest dobra, ale chyba przerasta moją moralność.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz